
Videoblog
Plener Eli i Rafała realizowaliśmy w ciepłe i słoneczne sierpniowe popołudnie :D Teraz patrząc na to wszystko przez pryzmat grudniowych chłodnych dni i wieczorów naprawdę docenia się to, że sezon weselny, mimo że pracowity, to przynajmniej ciepły i większości przypadków suchy. No może w tym roku był mały wyjątek :D Zapraszam na film.
Do sieci przystępują nowi franczyzobiorcy, którzy na chwilę obecną są naszymi starymi sprawdzonymi ludźmi. I tak w województwie podlaskim franczyzobiorcami są już: Wojtek Tomaszewski oraz Krzysztof Łapiński. Dwóch rzetelnych, energicznych, sympatycznych młodych ludzi. Podpisują już umowy na 2012 rok oraz na 2013. Tych na 2012 zostaje już coraz mniej. Liczymy na to, że niebawem do sieci dołączą kolejni franczyzobiorcy z województwa podlaskiego, tak abyśmy mogli w pełni zaspokoić rynek podlaski. Zapytań o wolny termin jest coraz więcej. Dziękujemy, że jesteście z nami.


Od 1 listopada do sieci franczyzowej dołączył kolejny franczyzobiorca: Dariusz Czapiewski. Działa w województwach mazowieckim oraz kujawsko – pomorskim. Z zamiłowania podróżnik. Dariusz jest sprawdzonym człowiekiem, który pracował już kiedyś z nami jako filmowiec. Cieszymy się, że do nas dołączyłeś.

Na czerwcowym weselu Karoliny i Łukasza panowała gorąca atmosfera. Gorąca bo było prawie 30st. Celsjusza, gorąca bo gorące uczucie łączące dzisiejszych bohaterów promieniowało od nich na każdym kroku. Mimo kilku drobnych niespodzianek i lekkiego pośpiechu w pewnym momencie, wszystko przebiegało w przyjaznej i miłej atmosferze. Poniżej kilka kadrów z tego pięknego, letniego dnia.
Z obsługą wesela to jest tak, że jest ona gośćmi weselnymi. Tzn. Państwo Młodzi za fotografa, kamerzystę (filmowca ślubnego) przeważnie płacą jak za normalnych gości. Mamy stolik z jedzeniem, napojami, przeważnie jest na nim też alkohol (osobiście uważam, że powinno go nie być). Dostajemy gorące dania, możemy korzystać z wiejskiego stołu, fontanny czekoladowej i wszystkich kulinarnych rarytasów. Kawałek tortu oczywiście obowiązkowy dla każdego, kto jest na sali. Także wydaje się, że jesteśmy gośćmi na weselu, a jednak jesteśmy w pracy. Jest to tak trochę zawieszone pomiędzy. Na pewno nikt nie ma wątpliwości w jakim celu znalazł się na weselu: fotograf aby robić zdjęcia, kamerzysta aby robić ujęcia, zespół aby grać. Więc jesteśmy w pracy, czy jesteśmy gośćmi?
Czasami zdarza się, że każdy z nas robi usługę znajomym. Wtedy jest na parkiecie więcej znajomych, jest z kim porozmawiać o prywatnych sprawach. Można nawet zatańczyć… Wtedy możemy się poczuć trochę bardziej jak goście, chociaż wciąż jesteśmy w pracy…
Tak właśnie było na weselu Eweliny i Marcina. Ślub odbył się w Radomiu. Pogoda była trochę kapryśna, ale parkiet na szczęście już nie. Ewelino, Marcinie, mam nadzieję, że spodoba Wam się Wasz skrót z wesela. Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze.
Mam nadzieję, że nie poczuliśmy się za bardzo jak goście i praca została dobrze wykonana.
Oceńcie sami.
Na plenerze Iwony i Radka wszyscy włącznie z fotografem trochę zmarźliśmy bo październik w tym roku dając przepiękne jesienne barwy dodał jeszcze niską temperaturę. Oto kolejny plener na który serdecznie zapraszam.
Kim jest kamerzysta lat 90-tych?
Często pytacie nas przed spotkaniem, czy przypadkiem nie ma w naszych filmach tak popularnych jeszcze komputerowych efektów. Wszyscy je znamy – otwierające się wrota zamku, komputerowe sztuczne łabędzie pływające po wodzie, latające obrączki, serduszka i inne jeszcze bardziej kiczowate i tandetne pomysły Panów z lat 90-tych. Tak, niestety tak wtedy wyglądały filmy. Otworzył się rynek, ludzie zachwycili się komputerami, których przecież w ZSRR nie bardzo… no i klops. Mieliśmy zalew tandety i kiczu.
Wszystko byłoby ok., tylko tamte czasy minęły, a podobno Ci panowie z lat 90-tych nadal działają. I nadal pompują rynek filmów z wesel swoim tandetnym spojrzeniem na świat. To naprawdę smutne.
Może są tańsi, fakt, ale czy Wasz film z wesela ma być najtańszy i najgorszy? Żyjemy przecież w XXI wieku. Czas chyba odrzucić te myślenie wywodzące się jeszcze z czasów młodości naszych rodziców.
Just Married Video powstało, jako alternatywa dla kamerzystów z lat 90-tych. Powstaliśmy po to, by robić naprawdę piękne filmy. Nowoczesne, w dobrym guście, w najwyższej możliwej jakości obrazu. I tylko czasami jak wychodzimy z kościoła i widzimy parę młodą oczekującą na swoją mszę, a przy niej klasycznego "fotoziutka" z lat 90-tych uśmiechamy się z przekąsem… i trochę nam smutno, że Ci Państwo młodzi będą mieli naprawdę okropny film z wesela…
Był koniec lipca i lato nie rozpieszczało pogodą. Mimo to na ślubie i weselu Kamila i Gosi atmosfera była wesoła, gorąca i z biegiem czasu wszyscy po kolei włącznie z nami zapomnieli o tym, że w ogóle pada. Zapraszam na kolejny film.
Mimo że Tykocin i okolice Kurowa, no i łódki były przez ostatnie lata często wybieranym sposobem spędzenia plenerowego czasu przez Pary Młode, ja mimo wszystko zapraszam Was do obejrzenia tego wszystkiego w trochę innym wydaniu. Trochę innym bo zrealizowanym w trochę nietypowy sposób i trochę innym, bardziej zaawansowanym sprzętem dslr :)